06.06.2024
Wyjazd oddziału przedszkolnego do Muzeum Mini Lodów
Lodowe desery na Dzień
Dziecka
Są kolorowe, z posypką, ich smak jest
wyjątkowo orzeźwiający, amatorów lodów, bo o nich mowa nie brakuje w żadnym przedziale wiekowym. Jeśli już świętować
Dzień Dziecka to na całego, a najsmaczniej to w nietuzinkowym Muzeum Mini Lodów
położonym w malowniczym Rynku Trybunalskim będącym wizytówką Piotrkowa Trybunalskiego.
Tak też świętowały swój dzień przedszkolaki z SP Jarosty.
Lody to przysmak, który skusi nie
jednego łasucha, a dla dzieci jest rarytasem bez, którego nie wyobrażają sobie
życia. Aby dowiedzieć się nieco więcej na ich temat, mali badacze świata wybrali
się do Mini Muzeum Lodów znajdującego się w Piotrkowie Trybunalskim. Tam Pani
Blanka Strzelczyk pomogła nam nie tylko zrozumieć skąd pochodzą lody, ale wraz
z nami w ramach warsztatów w tworzeniu lodów, wyczarowała dla małych łasuchów słodkie
mini deserki z lodami i przepysznymi, kolorowymi żelkami. Później usłyszeliśmy
ciekawe historyczne dane i anegdoty o lodach. A jak to z tymi lodami było? Ludzie
już od starożytnych czasów tworzyli lody, najpierw były one prymitywne, bo
tworzone ze śniegu. Jak podają źródła „współczesne lody trafiły do Europy prawdopodobnie dzięki Marco Polo. Jak
głosi legenda wenecki podróżnik wykradł tajną recepturę podczas jednej z
podróży po Chinach i sprzedał weneckim cukiernikom. Jednym z pierwszych miejsc
w Europie, które zaczęły serwować lody dla szerokiego odbiorcy, choć wciąż dla
elit w XVII w. była lodziarnia Cafe Procope we Francji”. A jak to wyglądało w
Piotrkowie Trybunalskim? W Piotrkowie wedle źródeł historycznych mrożony
przysmak sprzedawał stary Lejzerowicz. Umieszczał bryłę lodów wraz z
zanurzonymi w niej rodzynkami, migdałami na stoliku, a następnie toporkiem
odcinał ten kremowy przysmak żydowskim dzieciom za przysłowiowy grosz. W
Piotrkowie za sprawą lodów zasłynął też „wielki i brodaty chłop rosyjski -
sacharmarożnikow”, który chodził po mieście z blaszanych bańkami wypełnionymi
śmietankowymi i czekoladowymi lodami. Do kupna lodów zachęcał wszystkich przeraźliwie krzycząc, stąd jego porównanie
do „koguta”.
Dopiero PRL przyniósł takie lody, jak produkowane fabrycznie Pingwiny
czy lody Calypso i Bambino. Obecnie możemy wybierać najrozmaitsze lody.
Obdarzeni taką dawką wiedzy historycznej przeszliśmy do zwiedzania muzeum,
oglądając pierwszą maszynę do tworzenia lodów oraz inne ciekawe eksponaty
związane z produkcją lub konsumpcją lodów. Pełni wrażeń odetchnęliśmy na
piotrkowskiej starówce i wróciliśmy do szkoły.
Organizatorką wycieczki była wychowawczyni
oddziału przedszkolnego Pani Ewa Wiśniewska. Za pomoc w opiece nad dziećmi
dziękuję Pani Annie Banaszczyk.